Cudowna moc leżakowania.


child-72724_1280

 

Leżakowanie w przedszkolu to jeden z gorących tematów na każdym wrześniowym zebraniu w przedszkolu. W swojej pracy nie raz spotkałam się z pytaniami rodziców czy to leżakowanie rzeczywiście jest koniecznie i czy nie można by było go zlikwidować, jakoś cudownie usunąć z przedszkolnego planu dnia. No bo niby po co to. Po co męczyć dzieci, przebierać w piżamy, wciskać pod kołdry i w ogóle. A poza tym to przecież te dzieci nie śpią. A ich syn czy córka to już od dwóch lat nie śpi w ciągu dnia więc na leżakowaniu na pewno nie zasną. Po co więc to całe leżakowanie. Przecież to niepotrzebne.

A ja Wam powiem, że potrzebne. Ba! Nawet konieczne. Czemu? Już tłumaczę.

Powodów jest kilka i wszystkie równie ważne. Po pierwsze dzieci spędzają czas w grupie rówieśniczej, zazwyczaj nie małej bo ok. 20-25 osobowej. Dziecko, które do tej pory siedziało w domu z mamą i ewentualnie z bratem lub siostrą nagle trafia do grupy, gdzie jest głośno, gwarno. Mnóstwo się dzieje. A to zajęcia, a to zabawa, a to wyjście na spacer. Takie przebywanie w grupie „męczy” o wiele bardziej niż przebywanie w domu z mamą. W ciszy, spokoju. Gdzie słychać przelatującą muchę. Gdzie można się nawet trochę ponudzić. Nie mówię, że z mamą jest nudno, ale z pewnością jest inaczej. Spokojniej. Uwierzcie, że w trakcie zabawy hałas jaki panuje w przedszkolu jest ooogromny. A po dłuższym czasie może męczyć cały organizm. Wspólne zabawy, wygłupy, atrakcje typu teatrzyk czy wycieczka do biblioteki wyzwalają w dziecku emocje, dostarczają ogromu wrażeń, które gdzieś muszą mieć swoje ujście.

Tu pojawia się kolejny powód dla którego leżakowanie jest dzieciom niezbędne… naturalna potrzeba wyciszenia organizmu. Takie wyciszenie pozwala na regenerację układu nerwowego, uspokojenie go. Nie da się przecież ciągle być na „najwyższych obrotach”. Co ważne, gdy uczymy się czegoś nowego w układzie nerwowym zapisują się nowe połączenia między neuronami. A mały człowiek ciągle uczy się czegoś nowego. Jego organizm potrzebuje więc czasu na uporządkowanie tych nowych wiadomości. Podczas snu pracuje też nasza pamięć. To właśnie wtedy utrwalają się nowo zdobyte informacje. Czas wyciszenia jest tak samo potrzebny jak czas aktywności. Jak dzień i noc. Czarne i białe. (Przypomnijcie sobie, jak wasze dzieci były niemowlakami i po wizycie gości marudziły ze zmęczenia – ich organizm był zmęczony nadmiarem wrażeń, potrzebował snu na regenerację. Albo jak wy po ciężkim dniu pracy czujecie się przemęczeni i marzy Wam się choćby krótka drzemka – co wcale nie jest głupim pomysłem bo naukowcy już dawno udowodnili, że 15 minut snu regeneruje organizm, redukuje stres czy poprawia wydajność umysłową )

Co do kwestii organizacyjnej samego leżakowania to: dzieci nie muszą przebierać się w piżamy, są przedszkola, które tego nie praktykują. Nie muszą leżeć pod kołdrami , wystarczą kocyki. Nie muszą też spać – mogą leżeć i słuchać bajki lub muzyki relaksacyjnej. To wszystko są kwestie do uzgodnienia wspólnie z nauczycielem i resztą rodziców.

Leżakowanie nie musi być złem koniecznym. Nie nastawiajmy się do niego negatywnie tylko dlatego, że my sami mamy złe wspomnienia z przedszkola. Nie krytykujmy dlatego, że nasze dziecko już nie sypia w ciągu dnia. W domu może nie potrzebowało odpoczynku, ale przebywanie w grupie rówieśniczej to o wiele większe wyzwanie. Nie odbierajmy dzieciom tej niezbędnej chwili na relaks. W szkole czy pracy już takiej okazji nie dostaną.

To jak, nadal myślicie, że leżakowanie to zbędny punkt w planie dnia przedszkolaka? A może nabraliście ochoty na małą drzemkę?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *